Najnowsze wpisy


gru 25 2018 Świąteczne opowiadanie
Komentarze: 0

A imię jego … Cielec

Słońce chyli się za górami, nic nie widać …

Za chwilę promień zniknie – nie zostanie po nim nawet ślad.

Słychać tylko ciszę oraz …oraz rozdzieranie szwów moich sandałów.

Idziemy już od kilku dni, moje żona czuje się coraz gorzej …

Nie chce iść do lekarza … byłem aż tak wypity …..

Józef!

Józek!

Tak, tak kochanie?...-Spytała Maria

Nic …. Daleko jeszcze ….-Dodała po chwili, była naprawdę zmęczona … tylko po czy, przecież jeszcze tydzień temu biegliśmy Triatlon

Chyba, nie – odparłem siląc się na uśmiech

Po co szliśmy na ten …spis ludności …. Przecież. A zresztą …

Józek!-Krzyknęła Maryja

Co?. –Spytałem

Znów odleciałeś – powiedziała …

Też mi odkrycie – pomyślałem.

Teraz dopiero sobie zdaję sprawę, jaki byłem zmęczony – godziny po tej żwirowej ścieżce i co?.... Po prawej żyto … po lewej …chyba też żyto … i tak od kilku godzin …

Józek – zawołała Maria

Tak. Coś ważnego?. –Oczywiście tego nie powiedziałem …

A karczma – mruknąłem pod nosem. Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do zapadającego mroku.

Odetchnął, powoli kierując się w stronę drzwi, oświetlanych tylko jedną dogasającą lampkę oliwną..

Zapukałem …. Cisza … spojrzałem na za siebie.

Maria zmęczona przysiadła na ziemi.. Jakoś dziwnie trzymała się za brzuch, jak dorwę tego kucharza ….

Dobry wieczór – powitał mnie karczmarz

Dobry wieczór – odparłem  

Niestety, nie mamy wolnych miejsc – oznajmił gospodarz

Mogłem się tego spodziewać …a mówiłem...Chodźmy wcześniej.. To nie …musiała jeszcze pójść na promocję sandałów … oczywiście.. Pobliska knajpa zajęta przez na urżniętych legionistów, … co się tak patrzyli na moją żonę …czy ja o czymś nie wiem.

Tak się te młodociane gnojki śliniły … gdyby nie mój nie reumatyzm, jeszcze zobaczyliby, że Józef Twarda pięść to nie tylko legenda klubów bokserskich ….

A potem, co …. No oczywiście.. Na mnie … „Mogłeś wcześniej zająć kolejkę … mogłeś nie iść do toalety ….

Kiedy zabrakło jej argumentów …zamiast iść dalej, zachciało jej się jeść, mówiłem trzy razy, „Znajdźmy, chociaż lokal z noclegiem … „A wiesz, za ile taki się trafi?!.”

Musiałem ustąpić …

Co ona tak podjada …

I teraz … musimy się błąkać po jakiś pustkowiach.

Naprawdę nic nie da się zrobić?. –Spytałem z pewną nadzieją

Niestety, mamy komplet – zapewnił mnie gospodarz

Rysiu … długo mam jeszcze na Ciebie czekać?. –Spytałem jakiś głos …

Dobrze, to ja już … proszę się zapytać …. Rozejrzeć …. –Zachęcałem …

Kim była ta kobieta …. Czy może jest ich więcej.. Może mają, dlatego maja komplet, tak w sumie …to my jeszcze z Marią nawet ślubu nie mamy.

I co?-Spytała, podchodząc do mnie

Czekamy –odparłem

Może, choćby dalej.. Nie podoba mi się tu-powiedziała

Mogłem się tego spodziewać …. Następnym razem, to ja wybieram miejsce na wakacje.

Proszę chwilę poczekać –poinformowała nas kobieta. Chyba ta, co wołała gospodarza …

Józek … chodźmy stąd –ponagliła mnie Maria

Poczekaj ….Może …

O, Margaritha – zawołała kobieta..

Co?-Spytałem zdziwiony

Nic, taki zwrot w żargonie –wyjaśniła kobieta

Mówię CI, chodźmy już –ponagliła mnie …

I co?. Jest miejsce!?-Krzyknęła w głąb lokalu kobieta

Szukam!-Odkrzyknął gospodarz

Lepiej żebyś znalazł ….Mamy gościa specjalnego …pamiętasz jak CI mówiłam o „Królowej podrywu „?.

Jasne –odparł głos

To. Właśnie przyszła!-Krzyknęła kobieta, nie spuszczając wzroku z mojej żony

O czym ona mówi?.-Szepnąłem do Marii

Nieważne, … choć, widzisz, że nie mają miejsca –powiedziała

Musiałem ustąpić ….. Zapamiętaj to sobie synek „Z nimi się nie dyskutuje, kobiet się słucha „.

To my już pójdziemy – odparłem

Proszę zostać, maż na pewno znajdzie wolny pokój – zachęcała nas kobieta

Naprawdę, już pójdziemy – dodała Maria..

No, co ty?. Cykasz się?... Przecież miałaś największe obroty z nas wszystkich –powiedziała kobieta

O co tu chodzi. Znaczy … już idziemy – powiedziałem twardo.

Kobieta zatrzasnęła drzwi … a my ruszyliśmy w mrok.

Co, ta kobieta miała na myśli?-Spytałem

Nic, ważnego. Naprawdę nic ważnego – powiedziała zmieszana

Naprawdę?-Spytałem, chcąc drążyć temat …

Jednak wtedy padła na ziemię … zaczęła się trząść – na szczęście byłem kiedyś przy egzorcyzmach.

Nagle zaczęła krzyczeć Już! Już!

Co już?-Spytałem

Rodzę!-Krzyknęła …

I tak kończy się ta bajka … śpij już …

Zmienić Cię?

Nie, albo dobra …tylko go nie bódź..

Spokojnie, …coś mu zaśpiewam … „Lulaj, że ….”

Rozdział 2

 Władek …śpisz już?-Spytał Harcap

Tak …właśnie mnie zbudziłaś – powiedział zaspany Władek

Ja jakoś nie mogę – powiedział Harcap

To policz owce.. Przecież jesteś pasterzem …. –Poradził Władek, po czym znów zasnął.

Dobry pomysł – mruknął Harcap

Jedna …druga … czwarta …. Dziesiąta ……..

Gdzie jestem?-Spytał Harcap

Mnie tu nie ma ….-Odparł głos

Czekaj … a ja tu jestem?-Spytał Harcap

Naturalnie, to przecież twój sen – odparł głos

A, ty. Kim jesteś?-Spytał pasterz

Nie mogę CI tego zdradzić …jesteście, jeszcze za bardzo zacofani –odparł głos

Co, tak błyszczy, w oddali?-Spytał już bardziej rozbudzony pasterz

To.. Moja …wy będziecie o tym mówić „Mistyczna bańka „ –odparł głos

Jesteś aniołem?-Spytał pasterz

Nie. Nie znam ich …. Jestem mędrcem, posłaniem, mam dla Ciebie wiadomość –powiedział głos … Harcap teraz usłyszał jego dziwne metaliczne brzmienie.

Gdzie mam podpisać?-Spytał Harcap

Nie, to nie taka wiadomość ….. Słuchaj uważnie ….-Zaczął głos

Wolałbym Cię widzieć -stwierdził pasterz

Dlaczego?-Spytał głos, pogłos był teraz bardzo wyraźny

Jakby to były złe wieści – wolałbym wiedzieć, kogo walę po mordzie –odparł Harcap

To nie będzie konieczne …. Słuchaj …. Zdarzył się cud …. Obudź swoich braci i idziecie za znakiem …

Czekaj …. Będę zgadywał ….. Rząd rozwiązał gimnazja ….

Nie-odparł głos

Moja teściowa została złapana …

Nie – zaprzeczył głos.

Zaufaj mi, a nie pożałujesz …. Obudź swoich braci, wypatruj znaku …..

Czekaj! – Krzyknął pasterz

Co?-Spytał głos

Co ja im powiem, … że skąd to wiem … -zaczął Harcap

Powiedz, że anioł …obwieścił …- pasterza przeszyła fala zimna, w jego głowie zamilkł ten metaliczny głos.

Harcap otworzył oczy..

Co?. Gdzie? Jak? –Pytał zdziwiony pasterz pomiędzy spazmatycznymi oddechami

To tylko sen …spokojnie, to tylko sen –mruczał pasterz

Dobrze, jeszcze raz … jedna owca, druga owca …czwarta …ósma …

Co do cholery!-Krzyknął nagle pasterz …

Horyzont rozbłysnął – najpierw była to pojedyncza pomarańczowa smuga … przechodząca najprzeróżniejsze transformacje, teraz zmieniła kolor na żółty, powiększa się …znów formuje …

Idziesz czy nie?-Spytał tajemniczy głos, tym razem, mówił z chmury …. Która przybrała kształt ….

Czekaj. Mamy iść za grzybem?-Spytał zdziwiony pasterz

Grzybem?...Pomyłka. Jeszcze nie macie takich technologii – odparła chmura, przemieniając się w świetlistą skrzydlatą postać …

Anioł, może być – stwierdził pasterz

Ale głos nie odpowiedział

Panowie, wstajemy!-Zawołał Harcap, wstając

Cisza – pozostali spali twardym snem

Wstajemy! – Powtórzył głośniej pasterz

Gdzie wstajemy?! Jak wstajemy?!-Rozległy się dwa głosy, z czego jeden należał do gazdy Władka.

Musimy iść –odparł ochoczy pasterz

Gdzie?! O tej porze?-Smęcił Wacław

No …cud się zdarzył – powiedział, trochę przez przekonania Harcap

Nie mów, że przywrócili gimnazja!-Mruknął ktoś przez sen

No, nie ….Lepiej –sprostował pasterz

Twoja teściowa została złapana – podsunął ktoś

Nie …Chodźcie już – w tym momencie pasterz zamilkł ….. Jego głos miał ten metaliczny pogłos.

Co ci się stało?-Spytał rozbudzony Władek

Nic –powiedział Harcap.

Gazdo, może powinniśmy z nim iść –zaproponował inny głos

Dobra …dupy do góry, toboły na plecy …. –Zakomenderował gazda …

Ruszamy. Harcap, prowadzisz …-zakomenderował Gazda. Poprawiając uchwyt na rękojeści ciupagi.

  Dobra …to gdzie idziemy?-Spytał jeden z pasterzy.

Nie …wiem …-wyjąkał Harcap

Jak, to nie wiesz ….-Zaczął gazda

Do …wioski …do ….Czekaj gdzie?-Spytał Harcap

Co?!-Spytał inny pasterz

Cicho …słuchaj …idziecie do Betlejem … po drugie …uważajcie na takiego jednego wrednego typka, który będzie chciał informacje …po trzecie…kierujcie się za gwiazdą –powiedział głos….

No, to gdzie idziemy?-Powtórzył pytanie Gazda

Idziemy do gwiazdy, mamy ominąć wioskę Betlejem i pogadać z jakimś gościem w śmiesznej czapce –odpowiedział Harcap

Źle – odezwał się w jego głowie głos

A, no tak. Idziemy za gwiazdą do Betlejem, i mamy unikać gościa w śmiesznej czapce.

Okej, a ta gwiazda to gdzie?-Spytał gazda rozglądając się po niebie..

Tam!-Krzyknął Harcap wskazując duży świetlisty punkt, robiąc nagłe zwroty na niebie.

Stop!-Krzyknął gazda ….

Co jest?-Spytał inny pasterz

Ktoś idzie –odparł gazda, wskazując jakieś cienie zbliżające się z naprzeciwka.

Do korzków!-Krzyknął inny pasterz

Po co?-Spytał gazda, podrzucając ciupagę w dłoni

Bo mi się lać chce!-Odkrzyknął pasterz, wypuszczając węża z terrarium

Spokojnie …to wieśniacy …lepiej przyśpieszcie. Król się wkurzył –powiedział głos.

To tylko wieśniacy- odparł Harcap

Coś ty taki mądry?-Zagadnął gazda.

Nareszcie jacyś ludzie – powiedział jakiś głos przed pasterzami

Na … ludzie. I co z tego?-Spytał gazda

Nie idźcie do wioski …..-Wysapał starzec

Nie idźcie –zawtórowała mu jakaś kobiecina.

Ale co jest?-Spytał gazda

Herod, się wkurzył ….Urządził totalną rzeź –wyjaśnił starzec, po czym ruszył dalej

Wracamy!-Zakomenderował gazda, szykując się do odwrotu

Jak, to wracamy?-Spytał zdziwiony Harcap

Ej …to nie jest nasza owca?!-Spytał zdziwiony pasterz

Ku* nasza!-Krzyknął gazda, patrząc w niebo, gdzie pod słupem niebieskiego promienia lewitowała owca.

Złodzieje!-Ryknął Wacław

Za mną!-Ryknął, ruszając za Ufo

Rozdział trzeci

Ciemno wszędzie …głucho wszędzie ….Co to będzie, co to będzie ….

Zamknij się Melchior!-Ryknął drugi król

Co, już śpiewać nie mogę?-Spytał oburzony Kacper

Cicho … ktoś mi wyjaśni, co działo się przez ostatnie pół godziny?-Spytał Baltazar

No …kurna …mam dziurę w pamięci –stwierdził Kacper

A masz jeszcze jonity?-Spytał Melchior …

Nie …ten facet mi je wziął –odparł Kacper

Jaki facet?-Spytał zdziwiony Baltazar …

Czekajcie. Skąd przychodzimy, i dokąd zmierzamy?-Spytał Melchior

Na to pytanie myśliciele szukają odpowiedzi od wieków –odparł Baltazar

Czekajcie … mieliśmy iść do jakiegoś h* znaczy króla ….- Powiedział Kacper

Ma rację …tylko, po co?-Spytał Kacper

No … bez znachorów sobie nie poradzi – stwierdził Melchior

Przecież do miasta to w drugą stronę –powiedział Kacper

Faktycznie.. To po cholerę nadkładamy drogi – zastanawiał się Melchior

Tylko ja to widzę?-Spytał Kacper wskazując coś na niebie

Nie, nie tylko ty –odparł Baltazar

Czy, ta gwiazda się porusza?-Spytał zdziwiony Melchior

Panowie …nie możecie wrócić do miasta –oznajmiła gwiazda

To gada!-Pisnął Kacper

No, raczej …

Czekaj … śniłeś mi się dzisiaj –przypomniał sobie Melchior

To ty zaje* moje fajki!-Ryknął Kacper

Przecież nadal je masz –odparła gwiazda ….Tylko w drugiej kieszeni …

Jak w dru ….O co..Co tu ku* ma być!-Ryknął Kacper

Kadzidło …nie widać?-Spytała gwiazda

Wiedziałem ….Trzeba było pójść na guślarza … podobno na Litwie mają zatrzęsienie duchów –powiedział Kacper

No. Nie …. Macie iść do Betlejem –wyjaśniła Gwiazda

Jak do Betlejem … a co z królem … -zaczął Melchior

Zapomnijcie o nim … to świnia! –Wyjaśniła gwiazda

Dobra. A do tego Betlejem do w gdzie.?-Spytał Baltazar

Prosto.. W lewo … i zjazdem na A 4… nie no żartuję..Za mną..-Odparła gwiazda

Panowie … idziemy na browca, pieniądze znalazłem!-Ryknął uradowany Melchior

Nie … lepiej je zostaw –powiedziała gwiazda

Po co?-Spytał zaskoczony Kacper

Idziecie do Władcy świata …. No.. Z pustymi rękami nie wypada …

Czekaj, …co to jest?-Spytał Melchior

To. Jest portfel  …. Nie było już złotych sztabek, … więc …. Trochę pieniędzy i skórzany portfel …powinny wystarczyć- objaśniła gwiazda

Portfel –powiedział pewnym uniesienia głosem Melchior

Tak … wy …nauczycie się je wytwarzać, …ale jeszcze nie teraz –wyjaśniła gwiazda.

Panowie … zioło znalazłem!-Ryknął uśmiechnięty Baltazar, wskazując na zasuszone złote kawałki …

To dawaj!-Krzyknęła pozostała dwójka

Panowie! To jest mirra …. Tego się nie ćpa- krzyknęła gwiazda

To, po nam to dałaś?-Spytał Baltazar

Idziecie za moim blaskiem to się dowiecie …

Rozdział 4

Daleko jeszcze?-Spytał wieśniak

Nie wiem-odparł starzec spoglądając za siebie.

Za nim ciągnęła się cała kolumna ludu prostego, musieli uciekać, na ulicy roiło się od rzymskich legionistów.

A w ogóle dobrze idziemy?-Zagadnęła jakaś Starowinka

Zimno … musimy rozbić obóz – powiedział inny wieśniak

Spokojnie, już niedaleko – zapewnił przewodnik

Zatrzymajcie się – powiedział głos

Co?-Spytał starzec

Stop!-Powtórzył głos

Co?-Spytał starzec

STOP! –Ryknął głos

Teraz lepiej …. Jestem trochę przygłuchy – odparł starzec

Gdzie pan jest?-Spytała jakaś kobieta

Na górze –odparł głos

W borze?-Spytał starzec. Przecież my w polu jesteśmy

W górze!-Powtórzył głos

W d*, to ja mam, co innego –powiedział starzec, dając znak do drogi

Tutaj – odparł głos, lądując przed przewodnikiem

Gdzie?-Spytał starzec

Tutaj.. Przed tobą –powiedział głos

Gdzie?. Nie mówiłem, że mam wadę wzroku?-Spytał starzec

Dobra, słuchaj – powiedział głos

Co?-Spytał przewodnik

Już nic …po prostu chodźcie za moim światłem –polecił głos

Mamy odwiedzić babcię?-Spytał zdziwiony starzec, dając znak do wycofania się.

Rozdział piąty

Obóz drugi

Jeszcze! Ryknął Herod

Tańcz jeszcze. Słyszysz błaźnie. Jeszcze!!!!-Ryknął strażnik

Stracić go –polecił król

Nie!-Krzyknął błazen

Stracić go!-Powtórzył król

Panowie bierzemy go – polecił strażnik

Panie … posłaniec –powiedział strażnik przy drzwiach

Proś – oznajmił król

Panie … panie!-Krzyczał spocony posłaniec wpadając do Sali tronowej

Jakie wieści?-Spytał od razu król

Dwie …dobra … i zła –wydukał posłaniec

Najpierw zła –odparł król, wskazując gestem na strażnika, aby ten podszedł bliżej.

Ci mędrcy …znaczy znachorzy, co ich król na urodziny. Zamawiał …. Nie przyjdą –wydukał posłaniec

JAK TO NIE PRZYJDĄ!!!!!!!! –Ryknął król

Obiecałem córce niewolników …. Zabić go – odparł wkrzuony Herod

Ale ….Jest jeszcze dobra wiadomość –zreflektował się posłaniec

Jaka to?-Spytał król

Niech władca posłucha. Jeden z naszych legionistów, który dowiedział się od faceta z przesłuchania, a który dowiedział się od kupca.... Podobno ktoś ma się narodzić …

Zabić go panie?-Spytał legionista przykładając ostrze noże do kratni posłańca

Nie …zawołajcie mi proroka – polecił król ….

A ty kontynuuj- powiedział król do posłańca

No …. Kupiec opowiadał w tawernie opowieść, o kimś, kto „Rozjaśnić ma mrok „, „Panować po wsze czasy”….

A, podczas łapanki, ten wieśniak, krzyknął coś o „Świetle, które pokona zło” jakoś tak.

Gdzie teraz jest. Ten wieśniak?-Spytał król …

Nieważne –odparł posłaniec

Odwołajcie proroka –polecił król

Ty … idziesz – wskazał na posłańca … idziesz ze mną…

Rozdział szósty

Gdzie teraz?-Spytał Herod

Tutaj –odparł posłaniec

Jest pan pewien, że to dobry pomysł …impreza za kilka godzin –powiedział legionista

Muszę mieć dla niej jakiś prezent –odparł król

Chyba coś mam, tutaj –oznajmił drugi legionista.

Panie … nasi …nasi tu byli! Znaczy ci znachorzy – poprawił się posłaniec

Na co czekasz …szukaj!-Ryknął król

Pomóż mu –polecił legioniście

Węsz! –Ryknął legionista

Nie chce – powiedział do Heroda

Wiesz, co robić –odparł król

Klękaj!-Ryknął żołnierz uderzając posłańca w brzuch

A teraz węsz! –Ryknął.

Pomóc ci?!-Ryknął żołnierz po chwili. Dociskając twarz posłańca butem do ziemi..

I co? -Spytał król

Nie żyje –zakomenderował żołnierz

Zabić! ….Zabić! –Ryczał król

Kogo zabić?-Spytał żołnierz

WSZYSTKIE DZIECI ….. JEŚLI MOJA CÓRKA NIE MIEĆ SZCZĘŚĆLIWYCH OSIEMANSTYCH URODZIN …TO ŻADNE DZIECKKO NIE BEDIZE MIAŁO!-Ryknął Herod

Tak jest –odparł legionista, biegnąc do miasta

Obóz pierwszy

Idzie! –Krzyknął Melchior

Idzie, słyszałeś Józefie?-Spytał Baltazar

I co z tego?-Mruknął Józef z pobliskiego kamienia

Jak to, co?.... Przecież to two…zaczął Kacper

To nie moje dziecko!-Ryknął Józef

Nie twoje?-Spytał zdziwiony Melchior … To, po co ja poród odbieram …..Cały się krwią uje*.

Witojcie!-Powiedział gazda

Betlejem to tu?-Spytał Harcap

A nie widać …. Znaczy jeszcze nie … mamy pety, i jedzenie, ale nie mamy niczego do picia, … więc nie może być Bet-le-jem ….

Kim wy jesteście?-Spytał Józef

Pasterzami – odparł gazda

To wasze dziecko?-Spytał Józef wskazując na rodzącą Marię

Nie, znam jej –odparł Harcap

A, ja chciałbym poznać –powiedział gazda, odruchowo ocierając ślinę z buzi

A wy. Kim jesteście?-Spytał Harcap.

Ja …Józef … a ta …kobieta …….

Maryja –powiedziała Maryja

Przyj … Melchior jestem – powiedział Melchior wracając do odbierania porodu

Baltazar – powiedział Baltazar

Kacper –powiedział Kacper

A tak w ogóle.. To, co tu się dzieje?-Spytał gazda

Dziecko się rodzi –odparł Melchior

Idzie!-Krzyknął po chwili

Przyj mocniej! Krzyknął do Marii.

Jest! Krzyknął król pokazując nowo narodzone dziecko

Niepodobne do mnie –stwierdził Józef

Nieważne …bawmy się! –Ryknął gazda

Czekajcie –powiedział głos.

Na co?-Spytali równocześnie królowie i pasterze

Nieważne … tylko się później nie schlejcie-powiedział głos, milknąc

To z nim masz dziecko?-Spytał Józef…

Stary, wyluzuj –odparł gazda

Ma rację, ……czekajcie, musimy go gdzieś położyć –odparł Melchior

Siano może być …mam jeszcze trochę w kieszeni –powiedział gazda.

Może być –potwierdził Melchior

Obóz drugi

Jesteśmy na miejscu –powiedział żołnierz

Jesteście pewni, że to tutaj?-Spytał król

Jak najbardziej –potwierdził żołnierz odchylając krzaki przed nimi

Idzie!-Krzyknął osobnik w słomianym kapeluszu.

Przepraszam … „Światło wieków „ to tutaj?-Spytał żołnierz

Nie … farma „Jaja na Twardo „a co?-Spytał farmer obracając się …

Jego twarz była pomarszczona, w buzi żul słomę.

A …to król – powiedział farmer klękając

Gdzieś ty mnie przyprowadził!-Ryknął Herod do legionisty

Jajeczka …szyneczkę …. Dzisiaj mamy promocję – powiedział farmer

Podobno … ktoś miał rodzić –odparł niepewnie żołnierz

No … nie widać. Będzie mały cielaczek –odpowiedział farmer

Przyj! –Ryknął do krowy

Idziemy –powiedział król

Jest!-Krzyknął farmer wyjmując małego cielaka

Istotnie … jestem wolny – powiedział cielak, wyrywając się z rąk farmera, wylatując w powietrze.

Jam jest Cielec!. To na mnie czekaliście!-Ryknęło zwierzę basem.

Rzeczywiście był to cielec – brązowej barwy, jednak jego kopyta nie były twardą masą, były giętkie, jak skóra.

Pomimo zwierzęcej twarzy … oczy zwierzęcia były zbyt inteligentne.

Pokłońcie się!-Ryknął zwierz

Królu – odparł z klęczek legionista

Milcz!. Nie będę kłaniał się przed jakąś krową! –Ryknął Herod zmierzając do odwrotu

Krową!?-Ryknął cielec.

Jego pseudo kopyta zaczerwieniły się … poleciała z nich kula ognia …. Stopiła nawet koronę.

Jeszcze ktoś ….Jakiś sprzeciw?-Ryknął cielec

Nie?!. To dobrze …wy dwaj –wskazał kopytem na farmera i żołnierza …Idziecie ze mną …będziecie głosić narodziny nowego władcy!

Ruszajmy!-Ryknął zwierz podlatując do krzaków przed nim

Obóz pierwszy

Tak było Jezusie … tatuś troszkę świrował..-Powiedziała Maryja

Oj tam świrował –odparł Józef

Dobra, było minęło … Józek, mordo, …choć …gazda ma samgon! -Powiedział Baltazar

Idę poczekajcie.

Tylko się nie upij – powiedziała Maria

Spokojnie. Nie sądzę, aby był taki mocny.

Oj zdziwisz się Józek – powiedział Melchior

O ku* mocne –

Nie przy dziecku! –Krzyknęła Maria

Przepraszam..

Ktoś jeszcze idzie – powiedział Harcap

Kto, tam – powiedziałem

Klękajcie przed panem świata!-Ryknął cielec

Już klękaliśmy … może samogonu?-Spytał Kacper

Nie przed nim …przede mną! –Ryknął cielec.

Pan chyba nie tutejszy –powiedział Jezus

Zaraz. On gada!-Krzyknął Kacper

A co mam robić?-Spytał Jezus

To cud!-Krzyknął Józef

Tak, jakby.. Ale nie zagłębiajmy się w temat. Dobra pójdziesz stąd po dobroci? –Spytał Jezus.

Padnij prze swym panem!-Ryknął Cielec
Chciałbyś!-Krzyknął Bóg, unosząc się w powietrze.

Więc walczmy!-Ryknął cielec

Dobrze!-Potaknął Jezus

Orientuj się!-Ryknął zwierz znów wypuszczając kulę ognia.

Błagam Cię, tylko tyle?-Spytał znudzony Jezus gasząc kulę niczym świeczkę

Nie zrób sobie krzywdy!-Krzyknęła Maria

Spokojnie mamo –odpowiedział Jezus.

Teraz ja –powiedział, po czym jego ciało rozbłysło.. Wokół niego pojawiły się małe świecące kuleczki

Ha..Tym chcesz mnie zniszczyć?!-Ryknął Cielec

Po czym obniżył lot …. i natarł …

Jego dolne kopyta dotknęły ziemi … ta zaczęła zmieniać barwę na żółtą ….

Złoto!-Ryknął gazda, po czym zamarł ….Stał się złotym posągiem

Nie. Tak dalej być nie będzie!-Krzyknął Jezus..

Pstryknął palcami a kule się powiększyły …

I co dalej?!-Ryknął zwierz, odrywając sobie rogi.

Ich końce skierował na Kacpra i Baltazara, ich oczy zaświecały złotym blaskiem..

Ty h* -krzyknął Kacper szarżując z kadzidłem na Baltazara

Coś powiedział!-Ryknął Baltazar zaciskając pięści.

Panowie!-Ryknął cielec. Wy jego macie zabić …-wskazał na Jezusa.

Dwaj królowie zatrzymali się w pół kroku.. Zaczęli podchodzić do lewitującego Jezusa.

Ten znów pstryknął palcami …kule rozbłysły światłem, rozpostarły swoje skrzydła, wyjęły miecze i zaatakowały.

Epilog

Jak mam opowiadać dalej … stawiacie mi kolejkę.

Spoko, tylko Józek masz to dokończyć.

Przepraszam … można piwko?.

Kim pan jest?.-Spytał barman

Jam jest piwosz …. I przynoszę wam … napój, który zwie się wino …. W zamian macie mnie wyznawać –powiedział starzec

Dobra… tylko daj grzdyka –powiedział głos  

pisarz1111 : :
paź 12 2018 Powrót do gór szaleństwa - opowiadanie...
Komentarze: 0

   Powrót do gór szaleństwa

Rozdział 1

Pewnie wielu z was , uzna mnie za szaleńca , już po pierwszych zdaniach tego tekstu.

Ale ja nie jestem szaleńcem , to znaczy nim nie byłem kiedyś nazywali mnie doktorem historii Tomem Ranksem , i może teraz jestem w szpitalu psychiatrycznym Arkham  Asylum tej cegle z białej cegły o zakratowanych oknach i dźwiękoszczelnych ścianach  , ale to przez ciężkie przejścia , od których na samą  myśl boli głowa

Wszystko zaczęło się , od tej plugawej i bluźnierczej księgi tego przeklętegoNecronomiconu, szalonego araba Abdula Al Hazadera, którą znalazłem w bibliotece uniwersytetu Miskatonic.

Było to kilka  dni temu , kiedy zmęczony wędrówką po Arkham , postanowiłem odpocząć w bibliotece na czytaniu książek o historii antycznej

Od razu po wejściu , ją zauważyłem , stała na półce , czarna , zamknięta na kłódkę z rzeźbionym bokiem oraz dwoma skrzącymi się złem żółtymi oczami.

Przyciągała mnie , opierałem się ale nie mogłem i w końcu ją wypożyczyłem.

W hotelu , od razu przystąpiłem do lektury na swojej pryczy , nawet się nie przebrałem nadal byłem w stroju prosto z wykopalisk na pobliskich wrzosowiskach , niektóre z rzeczy które tam znalazłem , mogły zrodzić się jedynie w najbardziej plugawym i szalonym umyśle. Dużo rzeczy trwale wryło mi się w pamięć…….

W końcu znalazłem , coś co mnie zaciekawiło , był to opis miasta starych istot na Antarktydzie , tak mnie to zaciekawiło że postanowiłem sobie te informacje skopiować.

Więc wyjąłem mój notes oraz długopis , przepisywanie informacji zajęło mi około 2 godziny ponieważ były tego około 60 stron , magii i plugastwa przekraczającego ludzką wyobraźnię i zdolność pojmowania

Oprócz opisu , była też fascynująca historia miasta i jego mieszkańców oraz ich walka z shoggotami , plugawymi kreaturami , które sami stworzyli , oślizgłymi kupami mięsa o kilku mackach , czterech przekrwionych oczach i szczęce wielkości ciężarówki z zębami wielkości kos oraz hektolitrach spływającej śliny. 

Po przepisaniu całej historii , cel miałem już wyznaczony , muszę zbadać dokładnie miasto starych istot. Spróbuję przytoczyć opis tego cudu , nie odpowiadam za eksplozję umysłu.

Miasto założone w czasach prehistorycznych , gdy ziemia była jeszcze młoda , stare istoty przybyłe z gwiazd postanowiły ją osiedlić ,co było niemożliwe zwarzywszy że wszędzie była lawa , no ale nic owe istoty były wprost niezwykłe wznosiły muru z lodu i piaskowca pokryły go rzeźbami , mur był podwójny , pilnowały go dwie lodowe wieże ,oraz drzwi z nieznanego drzewa , wnętrze…. znajdowały się tam budowle o różnych niespotykanych kształtach np. kule połączone z trójkątami , spiralne pałace czy latające wyspy z ogrodami. 

Tak jak stałem,  wybiegłem z hotelu na miasto po sprzęt do wspinaczki , konserwy , ciepłe futra i kurtki , latarkę z zapasem baterii i kilka grubych  notatników oraz długopisów i duży plecak

Ale Arkham ma to do siebie że można tu kupić wszystko od narkotyków po broń nuklearną  i to za grosze więc kupiłem też karabin i zapas naboi , racę , kilof , dłuto , młotek za jedynie 25 dolarów

Pomimo tego że miałem cały sprzęt , nadal brakowało mi transportu, ale tym postanowiłem się zająć jutro.

Rozdział 2

Z samego rana czyli około 10 , byłem już na postoju taksówek ,  która zawiezie mnie do mojego kolegi , który prowadzi  szkołę lotniczą.

Taksówka , nadjechała po 10 min , a droga minęła mi bezproblemowo.

Na miejscu , znalazłem mojego kolegę Arnolda Hamiitza w jednym z hangarów , jak robił coś przy szybowcu.

Byłem w tym miejscu 2 razy , i inaczej je zapamiętałem

Pasy startowe były pomalowane , , hangary pomalowane na różne kolory , i utrzymane  , na każdym pasie samolot w idealnym stanie  a teraz  są zatarte i niewidoczne    ,z hangarów odpada farba , a samoloty są zniszczone i nie zdolne do lotu.                  

O cześć – powiedział jak mnie zauważył

Cześć Hamiltz – odpowiedziałem

Co cię do mnie sprowadza ? – spytał

Powiedzmy , że chcę odbyć małą podróż – odparłem

A gdzie ? – spytał Arnold

Do zaginionego miasta starych istot – rzekłem

Po ocuceniu mojego kolegi , wytłumaczyłem mu szczegóły i spytałem o cenę

On powiedział że zrobi to za darmo , ponieważ od zawsze chciał odbyć jakąś egzotyczną podróż , ale przez zamachy terrorystyczne jego szkoła samolotowa , ma mało klientów.

Przygotowanie samolotu boeing do lotu zajęło nam 2 godziny a załadunek ekwipunku i skuterów śnieżnych kolejną.

O godzinie 13 samolot , był gotowy , pilotem był Arnold , ponieważ ja nie wiem nic o samolotach ani o lataniu.

Ponieważ czekał nas 8 godzinny lot , wziąłem moje zapiski i zacząłem je studiować , więc podróż minęła mi szybko.

Na miejscu rozłożyliśmy obóz i poszliśmy spać chodziarz była 20  , ale jutro z rana planowaliśmy wypad więc musieliśmy być wyspani.

O godzinie 6 00 byliśmy gotowi , załadowaliśmy samolot , złożyliśmy obóz i wystartowaliśmy.

Wedle zapisków od naszego obozowiska do miasta było jakieś 1000 kilometrów  czyli około 5 godzin lotu

Przez pierwsze 3 godziny nic się nie działo , nie licząc drobnych turbulencji.

Ale w połowie 4 godziny , zobaczyliśmy miraż i to jaki, było to zaginione miasto , dokładnie takie jak w księdze.

Gdy tylko je zobaczyłem moja żądza , aby je zbadać wzrosła 1000 krotnie.

Lądować musieliśmy około 4 kilometrów dalej od miasta , ponieważ nie było gdzie.

Po lądowaniu wyjęliśmy  skutery , i ruszyliśmy przed siebie , założyliśmy kaski z wbudowanym mikrofonem do komunikacji.

W połowie drogi chciałem skontaktować się z Arnoldem ale on nie odpowiadał.

Powtórzyłem kilka razy że chce z nim porozmawiać ale on nadal nie odpowiadał.

W końcu zwolniłem i zdjąłem kask i ze zgrozą uświadomiłem sobie że , nie  słyszę odgłosu drugiego skutera ,  gdy się obejrzałem zauważyłem za sobą ogromny cień.

Niewiele myśląc odpaliłem skuter i ruszyłem przed siebie , zaparkowałem przed murami z jurajskiego piaskowca.

Niby nic ale te mury zamiast być chodziarz nadgryzione zębem czasu były w idealnym stanie , piaskowiec połyskiwał w słońcu antarktycznego dnia.

Kolejnym dziwnym szczegółem było to że rzeźby które wykonano przed eonami lat były doskonale zachowane , a z tego co pisał Alhazared część z nich była zniszczona.

Gdy płomień tajemnicy osiągnął maksymalną temperaturę , postanowiłem odszukać szczątki drzwi do bramy miasta , które teoretycznie powinny być skamieniałe ponieważ wykonano je ( według Alhazadera z drzewa z epoki jury.)

Po kilku minutach znalazłem drzwi , tylko one nie były skamieniałe , były w idealnym stanie , pokryte jakimiś dziwnymi symbolami.

Długo się nie zastanawiałem i pchnąłem je , i moim oczą ukazał się nieziemski widok.

Ale o tym za chwilę , po wejściu do miasta , schowałem się za kamień , powstrzymując mdłości.

No , gdy wyjrzałem z ukrycie , ujrzałem miasto , ale było inne , ono było zamieszkane.

Tak , po mostach zawieszonych , pomiędzy budowlami , przechadzały się starsze istoty.

Ale na pierwszy plan wysuwał się sklep , nie zaraz to nie był sklep , to była fabryka tej dziwnej kosmicznej materii.

Nie zdążyłem mu się dokładnie przyjrzeć , ponieważ , ktoś popukał mnie w ramię , myślałem że to Arnold ale prawda była o wiele gorsza , ponieważ była to jedna ze starszych istot.

FGCBCFGHH – wybełkotał coś , o dziwo zrozumiałem to , pomimo tego że wydobywało się to z rozgwieździej głowy zatkniętej na grubej szyi na beczkowatym tułowiu z którego wyrastało sześć macek po trzy z każdej strony i mieniące się różnymi kolorami , istota nie miała nóg to też były oślizgłe macki tym razem szare „Chodź ze mną , On czeka”

Ku swojemu zdziwieniu odpowiedziałem mu drogą telepatyczną „Dobrze , nie widziałeś tu drugiego takiego „

„Nie”  - powiedział i pomógł mi wstać , ruszyliśmy ku wieży z ciemnego kamienia i prowadzącej na pomosty z lodu , połyskujące wyżej w promieniach słońca

Na pierwszym pomoście spytałem wiele ryzykując , dlaczego miasto jest zamieszkane , spodziewając się dematerializacji zakryłem się rękami , jednak mój rozmówca był wyrozumiały , odparł że to globalne ocieplenie do tego doprowadziło , więc mogli wyjść z pod ziemi na powierzchnię , nagle przypomniałem sobie dziwne kretowiska w pobliżu mojego domu.

Będąc wyżej gdzieś piętnaście metrów nad ziemią spytałem o ten dziwny sklep na dole , doskonale znając odpowiedź.

To „stoisko reprodukcji „ tworzymy tam niewolników, teraz nic nam nie przeszkodzi , podczas wojny , kiedy to prawie wyginęliśmy , kiedy Starsi Z Gwiazd nie odpowiadali straciliśmy nadzieję , ale nagle przybył on Mistrz obiecał pomóc w zamian za spisanie naszych dziejów , nauczył nas potężnych pradawnych zaklęć , dzięki którym zabiliśmy te potwory a on został naszym królem – wyjaśnił

Aha – odparłem próbując to wszystko przetrawić , to że On nimi rządzi.

  

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

pisarz1111 : :
kwi 13 2018 Horrory wybrane 37
Komentarze: 0

 Podziemia

Łopaty i kilofy znów wbiły się w ścianę skalną , i znów od kilku dniu mozolne kilku godzinne drążeniu tunelu pod nową linię metra – mając materiały wybuchowe zostaliśmy pouczeni aby użyć ich na naprawdę twardej skale , czyli dosyć głęboko –podobno ta linia ma być nowoczesna jak zresztą wszystko teraz – nawet kible które potrafią lewitować ,podobno były małe bunty w zarządzie – archeolodzy podobno nie zgodzili się na drążenie tu tunelu -  ze względu na możliwość lokalizacji tam kości dinozaurów – kości rzeczywiście były ,potem doszli jeszcze geolodzy tłumacząc aby uważać na jak zresztą napisano w raporcie – tajemniczy gaz , obojgu grupom dano łapów…znaczy ostrzeżenie , na końcu kiedy szef zarządu miotał już niewielkimi przedmiotami , nierozsądne było wiedząc że ma w sejfie broń hukową przeszkadzać mu w takiej chwili –no ale oczywiście jakiś menel napatoczył się na kilka dni przed rozpoczęciem prac – bredząc coś i zaklinając się nawet na krzyż święty aby natychmiast opuścić ten tunel podając co najmniej dziesięć nazw zjawisk oraz stworzeń żyjących pod ziemią o których się nam nie śniło – coś o strasznych ludzio kretach kopiących tunele przed wybuchem epidemii aby uratować większość gatunków , coś o inteligentnej energii z kosmosu , bogach głębokich rzek i tak dalej ……. po prostu gwarantował nam niesamowite wrażenia – miał rację było niesamowicie , tu też jest całkiem przyjemnie – jest telewizor  o miękkie łóżko oraz mini biblioteczka – szkoda że klamka jest tylko od zewnątrz , sam też miał podobno niezapomniane chwile kiedy pracownicy działu kard zrzucili się dla niego na mały prezent w formie płynnej , zabrali nas z tamtego miejsca zaraz po „wybuchu” który nastąpił o dziesiątej nie o jedenastej , zwalił wschodni a nie zachodni korytarz oraz nie był wybuchem – sam zresztą nie mogłem w to uwierzyć – ale wciskanie ludziom czegoś o czym chcą usłyszeć to mój zawód , też czasami nie wierzę w swój talent , kiedyś miałem kryzys twórczy przez dwa dni.

Teraz po „wybuchu” przewieziono nas na „badania” jak mówią dziennikarze , głupi nie jestem wiem że trochę tu posiedzimy – nie dziwię się szefowi , samemu byłem zaskoczony…..

Dzisiaj od ósmej praca szła pełną parą – do przerwy śniadaniowej o dziewiątej trzydzieści , potem wywiezienie niepotrzebnego gruzu ładując go na zardzewiałe wagony z odzysku , o dziesiątej przepraszam o jedenastej – trzymajmy się oficjalnej wersji usłyszeliśmy wybuch w „zachodnim „ korytarzu …. następnie krzyk kiedy „rury się rozszczelniły”  tak naprawdę jeden z naszych natrafił na rękę wystającą z miękkiego mułu czy błota , potem kolejny odkopał szpadlem czaszkę , jeszcze jeden cały szkielet , potem wszyscy zdjęci strachem  usiedliśmy na przegniłych ławkach popijając wodę i jedząc bułki  usłyszeliśmy chrzęst – spojrzeliśmy na ścianę która wyrazie się obsunęła ukazując białe kości ,nagle znów wstrząs mocniejszy – po którym na chwilę nas zamroczyło – wywoływała to dziwna fala uderzeniowa – padliśmy na ziemię – podnieśliśmy się oniemiali po kilku minutach – widząc przed sobą armię szkieletów w poszarpanych strojach z dzidami złamanymi w pół oraz nadpalonymi łukami – przypominając sobie starca – klęczącego przed krzyżem drżącym głosem z płaczem opowiadając historię osady zamieszkanej przez plemię Indian – ich szaman zachorował – był bezużyteczny , społeczność wygnała go z wioski grożąc śmiercią – wymknął się nocą mrucząc coś pod nosem – klątwę , przez cztery pokolenia wioskę nawiedzały klęski – ostatnią był pożar który z łatwością strawił drewniane domki , po śmierci lud miał cierpieć męczarnie dopóki szaman nie wróci …

Staliśmy oniemiali gdy nagle korytarz zasnuł się mgłą – dało się wyczuć dziwny smród , następnie kroki oraz dziwne warknięcia – nagle na horyzoncie pojawiła się widmowa bestia o czterech kłach i dwóch ogonach z orlimi skrzydłami , na nim siedział czarnoskóry osobnik wymalowany niebieskimi symbolami – mruczał coś.

Potem padliśmy na ziemię – zbudzili nas dziennikarze żadni wywiadu oraz szefostwo , kierownik nas przesłuchiwał – w połowie trzeciej rozmowy odebrał telefon – po dziesięciu minutach przyjechało białe auto bez tablic rejestracyjnych …….. „Czas na badania „ powiedział lekarz kiedy siedziałem w pojeździe śmiejąc się szaleńczo…..             

pisarz1111 : :
kwi 13 2018 Horrory wybrane 35
Komentarze: 0

 Piwnica

Na uboczu pewnej drogi stoi dom kiedyś willa z basenem oraz wielkim ogrodem w którym stała altana wszystko to otoczone brązowym płotem.

Stoi w sąsiedztwie domu również z dużym ogrodem z budą dla psa oraz trzepakiem pośrodku , w budzie zwykle leży Hunter trochę leniwy i wiecznie głodny wilczur . Dom stoi na wzgórzu niczym zamek jakiegoś potężnego władcy na jego dachu lśnią czarne panele solarne ,z okien widać głównie las lub drogę poznaczoną dziurami a także krzyż z kilkoma zniczami leży pod nim leży jakiś motocyklista ,dwa jeszcze świecą - matka i tak zapali wszystkie jak zgasną myśli że może wrócić choć nie wiemy co się z nim stało po jego zniknięciu kiedy wyszedł do sklepu i już nie wrócił.

Matka nie chciała iść na policję bała się tylko czego?. Bała się było to widać . Załamała się pamiętam jak tydzień temu wpełzła do mojego pokoju jak duch , podeszła do okna i wypatrywała czegoś przez całą noc raz po raz zerkając na mnie upiornie , wiem na co patrzyła - na dom sąsiada ,niektórzy mówią że był szalony inni że psychiczny ale nie od razu ,- podobno większość czasu spędzał gdzieś w pomieszczeniach pod domem -mówiąc coś do siebie lub do kogoś ...

Pewnej nocy wybiegł z domu przerażony skoczył pod auto podobno coś krzyczał obłąkańczo raz za czas oglądając się za siebie i ciągnąć po ziemi jakiś kawałek materiału

Rano policja miała co robić ,znaleziono go w rowie ,-czołowe zderzenie z pojazdem ,mózg prawie wypłynął przez czaszkę niestety sprawa się skomplikowała kiedy w jego kieszeni odkryto igłę i dużo nici z bardzo ciekawymi śladami ,oraz kiedy podwinięte mu koszule odkrywając kilkaset małych ran zabliźnionych ,-wszędzie niczym wysypka

Od tego czasu jego dom zaczął niszczeć - dom zszarzał a tynk odpadł dach się obsunął ,-zostało tylko okno na dole prowadząc w ciemność oraz mrok

Od kilku lat ciekawi mnie jedna rzecz , co oznaczają dwie budowle- małe szare budynki przypominające stróżówki- jedna stojąca obok lasu z dobudowanym szlabanem jakby ktoś chciał pobierać opłaty -druga na uboczu w połowie drogi do mojego domu, tylko że ma jedno zakratowane okno oraz ślady po zawiasach i drzwiach ,zawsze jak przejeżdżam koło niej jadąc busem do szkoły wydaje mi się że jej betonowa podłoga jakby odstaje w pewnym miejscu -jakby można było ją odsunąć

 

2

 

Postanowiłem wykorzystać moment kiedy matka nareszcie postanowiła udać się za namowami (czytaj groźbami wyprowadzenia )

się mojego 24 letniego brata cały czas mieszkającego u nas ,wykonującego wszystkie obowiązki matki leżącej na sofie i łykającej jakiejś leki ale potrafiącego znaleźć czas na grę na konsoli z młodszym bratem bez niego wszystko by runęło.

Teraz matka już wyszła

, ja też najpierw do piwnicy po latarkę i maczetę Patricka może się przydać - kupił ją na pchlim targu.

Następnie wyszedłem "do kolegi" teraz tylko nie wchodzić w snopy światła z latarni, zamiast iść w górę do białego domu z pochyłym dachem ruszyłem w dół do ruin domu sąsiada.

Starałem się przejść jak najciszej przez zielone szeleszczące zarośla -tam gdzie kiedyś był trawnik , ostrożnie wysunąłem się przez rozbite okno i po krótkim locie wylądowałem na podłodze.

Zapaliłem latarkę najpierw poświeciłem w górę gdzie znajdowała się pusta przestrzeń ,niebo pełne gwiazd, szedłem powoli wszędzie się rozglądając ,nagle na coś nastąpiłem -skierowałem tam światło była to garstka małych obiektów ... zębów .... chyba ludzkich.

Przestraszony brnąłem dalej kiedy nagle pod ścianą znalazłem kilka kostiumów nie zbliżyłem się do nich ,padał na nie snop światła.

Na stole obok leżały głowy w równym rzędzie :lisa ,miśka i kurczaka oraz wilka lub psa ,dalej w odległości kilku metrów znalazłem kolejne tylko... pełne ... całe ... siedzące i martwe.

Zignorowałem to idąc w stronę szafy ,otwarłem skrzypiące drzwi , omiotła mnie burza kurzu - kiedy opadła zauważyłem kilka półek na pierwszej były jakieś słoiki z mętną cieczą oraz teraz już zardzewiałymi nożami ,kleszczami i skalpelami

Poniżej leżało kilka pudełek - w jednym były noże ,w większości jakieś kolorowe tabletki - teraz już zeschnięte ale dziwnie pachnące otumaniająco chyba nie celowo tylko że starości

Na ostatniej półce znalazłem kilka książek w zniszczonej oprawie , przejrzałem kilka - strony były pożółkłe i brudne od dziwnej trochę

brązowej lekko czerwonej substancji.

Treść głównie projekty kostiumów czy dziwnych zatrzasków lub narzędzi, było też kilka list wydatków i notatek większość nieczytelna , udało odczytać mi się tylko kilka : kupić zamki sprężynowe, gumową pałkę i paralizator -strasznie wrzeszczą oraz dwie czytelne notatki : "Spotkanie w parku , wziąć pieniądze" oraz "Porozmawiać z W.A o wielkim sprzątaniu tych szkodników."

Szkoda że nie wziąłem torby.

Nagle znów poświeciłem pod ścianę gdzie leżały gotowe kostiumy ... były 4.. . "Dziwne " pomyślałem i zawróciłem do okna .

Tam uderzyłem w coś szorstkiego , uderzył mnie dziwny zapach ,obiekt który uważałem za ścianę... nagle się odwrócił.

Był to kot ,patrzył na mnie tymi martwymi oczami... ja patrzyłem na niego że strachem ale i fascynacją.

Niespodziewanie kot wydał dziwny dźwięk i zaszarżował , odparłem cios robiąc unik i kontratakując maczetą , trafiłem w brzuch

, materiał się rozpruł ukazując plątaninę drutów .. oraz.. o zgrozo ... ludzkie serce jeszcze bijące...

Uciekłem krzycząc i oglądając się za siebie....

pisarz1111 : :
kwi 13 2018 Horrory wybrane 36
Komentarze: 0

 Plansza

Choć będzie fajnie? – mówili . Co się może stać mówili? . No właśnie też tak myślałem , w końcu to ja byłem głównym organizatorem – ja załatwiłem drinki z pobliskiego baru , wszystkie chłodne koktajle i parę energetyków.

Potem zamówiłem pizzę oczywiście dla Brake oraz Lee z podwójnym serem oraz tabasco – to chyba jedyna rzecz która pozostała w nich stała od czasu ukończenia studiów –kiedyś strach było wyjść z pokoju – szanse na to że obleje cię wiadro wody przy otwieraniu drzwi , że przykleisz się do wychodka czy pośliźniesz na skórce od banana koło schodów o mało co nie tracąc zębów – drastycznie rosły , potem zobaczyłbyś łysą czaszkę z czerwoną kreską na lewej stronie twarzy , chude cielsko oraz krzywy nos – Brake oraz rudy trochę bardziej gruby oraz tym razem z dwoma małymi palcami u lewej ręki – Drake którzy pokładają się ze śmiechu – teraz odkąd z nimi rozmawiałem dwa dni temu – zupełni inni ludzie – jeden chyba pierwszy – kierownik działu marketingu a drugi pracownik w bibliotece miejskiej , jedną pizzę z salami i oregano dla gościa specjalnego oraz dla siebie wegetariańską z brokułami oraz jeszcze pieczone jabłka  – wszystko ze zniżką z kartą stałego klienta.

Upiekłem frytki męcząc się trochę przy obieraniu ziemniaków tępym nożem – zapominam aby kupić ostrzałkę , nie lubię burgerów czy zapiekanek i innych fast foodów – pizzę zamawiam w sprawdzonej restauracji od lat , zresztą prowadzi ją mój wuj Meksykanin , większość potraw zawsze na ostro – bez sosu czy ostrej papryki nie tam prawie niczego.

Frytki oczywiście ze świeżych ziemniaków , z sosem grzybowym i ziołami mojego pomysłu – początkującego kucharza – lubię gotować głównie z owoców i warzyw np. sałatka z ogórka ,papryki i sera z parmezanem , lub własne postacie jadalne np. ananas z oczami z pomidorów oraz mieczem z papryki.

Bracia mieli przygotować filmy – ufam im w tej kwestii jak wujkowi w kwestii pizz – to prywatnie zapaleni filmowcy , dla nich nie ma w tej kwestii pytań bez odpowiedzi  , w sieci siedzą po dwie godziny na forach lub na YouTube oglądając zwiastuny ,kręcą też własne filmy – robią małą karierę.

Będzie też Less – przez całe studia długowłosa brunetka  , potem po pierwszym półroczu blondynka a na koniec czarne włosy – krótkie mimo że to miała być męska impreza – Less powiedziała że nie możemy całą noc oglądać filmów ,rzekła więc że przyniesie kilka planszówek ze swojego sklepu z grami –w tym jedną którą sprzedał jej tajemniczy jegomość w czarnym płaszczu – impreza zaczęła się o dwudziestej , bracia nadjechali pierwsi i zaczęli wygrażać płytą z filmem abyśmy go puścili i obejrzeli – Less przyszła o dwudziestej pierwszej  przez korki dobrze że nie odwołała , dobrze że przyszła.

Na pierwszy ogień poszło coś trochę niepokojącego na pobudzenie atmosfery –na scenie kiedy na ekranie pojawił się czarny korytarz z pojedynczymi tylko snopami światła oraz kiedy zaczęły grać mroczne organy –Less przytuliła się do mnie ze strachem , po dwóch godzinach o dwudziestej trzeciej zaczęła się dyskusja – w co gramy?

Chińczyk? ,warcaby? czy……. nowa gra , którą Brake wyciągnął z kosza a która miała być na później na po przekąskach , okładka przedstawiała jaskinię w której świecą zielone i niebieskie oraz czerwone oczy – gra nie miała nazwy , po otwarciu ukazała się plansza – z ponad stu polami przedstawionymi jako trzy drogi – szara i naznaczona pułapkami ale wysoko punktowana , czerwona i nieregularna jakby krew oraz zielona z zdobieniami w kształcie liści , instrukcja wspominana coś o dobrym wyborze , wspominała o nagrodzie jak i karze , mówiła o sile i porażce na dole widniały dwa cytaty  „Trzy drogi przed tobą przyjacielu mój – życie , śmierć i ból….. oraz drugi „To gra masz kilka żyć – nie marnuj ich”.

Zaczęliśmy grę – była naprawdę ciekawa , chodziło w niej o to aby iść przez planszę uważając na stwory z najgorszych koszmarów czające się na nieostrożnych i słabych – za każdego były punkty – różne – wszystko trwało trzy godziny , nie pamiętam kto wygrał ale kończąc podzieliliśmy się zadaniami – Less miała pozmywać , bracia posprzątać po seansie ja zająłem się grami – nagle zorientowałem się że już dłuższą chwilę wpatruję się w okładkę gry ,jakbym czegoś szukał – czegoś nieistniejącego.

Położyłem się zmęczony – zasnąłem momentalnie – znalazłem się na kamiennym bloku w ciemności która nagle przeszła przemianę – najpierw zerwał się gwałtowny wiatr i po prawej pojawiła  się  ścieżka jakby z cienkiego lodu – ale to nie był lód ,tyko dym w którym szybowało mnóstwo pułapek , następnie pojawił się wielki mięsisty stwór – nagle wybuchł a jego krew spłynęła z góry tworząc ścieżkę , potem po lewej wyrosło drzewo – widziałem cały cykl od nasionka , do sadzonki i wielkiego monumentu , nagle upadło ze starości – tworząc trzecią ścieżkę.

Następnie z kurzu pojawił się napis – był inny niż wcześniej „ To gra – masz tylko jedno życie , Pamiętaj nie ma powtórki”

pisarz1111 : :